środa, 24 listopada 2010

Powrót

Baardzo dawno mnie nie było. Miałam trochę zawirowań w życiu . Dobrych i niekoniecznie fajnych. Najcudowniejszym ostatnim faktem w moim życiu jest to , że oczekuję córeczki :))) Więc siedzę sobie w domu. Odpoczywam. Zbieram siły. Wymazuję z pamięci przykrości , które mnie spotkały ostatnio. Kupuję pierdoły i ubranka dla małej. Cieszę się skaczącym brzuchem :)) Nawet niespecjalnie robię nowe aranżacje w domu.I nie chce mi się i pomysłów nie mam. Na razie postawiłam na minimalizm. Więc nie bardzo też mam co pokazywać. 
Ostatnimi czasy mąż postanowił zdbać o zdrowie moje i córeczki a także naszego dorastającego syna i zabrał nas nad morze. Nie przypuszczałam , że tak pięknie jest nad morzem w listopadzie. Gdyż nie byłam nigdy. Pobiegałam trochę z aparatem. Oto efekty.

 smerf z profilu ;))
 trening w fokarium


Pozdrawiam serdecznie i obiecuję pokazywać się częściej :)).

8 komentarzy:

  1. Gratulacje z powodu Córeczki! ;) Kocham morze o każdej porze ;), więc z przyjemnością obejrzałam zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. A TO CI DOBRA NOWINA-bardzo się cieszę i bardzo Cię ściskam z tego powodu.Masz rację -nic nie rób,ciesz się rosnącym dzieciaczkiem i odpoczywaj-na całą resztę przyjdzie czas.pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. To cudowna nowina, ja mam córeczkę 16 miesięczną także rozumie radość i masz racje dbaj o siebie i oszczędzaj się, a przykrości najlepiej wymazać z pamięci choć wiem ze nie jest to łatwe. Ja również krotko przed rozwiązaniem przeżyłam w pracy bardzo wiele przykrosci ale na szczęście to juz przeszłość. Zazdroszczę tego pobytu nad morzem, tez mnie ciagnie właśnie ta pora wydaje mi sie najlepsza nie ma zgiełku i tłumów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mado kochana, nawet nie wiesz jak się cieszę, że znowu z nami jesteś i to w dwupaku :D
    No i jeszcze ta córeczka, cud, miód i orzeszki normalnie :)
    Buziaki ogromne przesyłam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje!:))Co prawda jestem u Ciebie po raz pierwszy i w ogóle Cię "nie znam", ale myślę, że jak kobieta kobiecie- mogę Ci pogratulować 'podskakującego brzuszka';):D
    Mado, muszę Ci się przyznać, że zakochałam się w Twoich ścianach!!!! Jak miło oglądać !!!Mistrzostwo świata! Bardzo, bardzo podoba mi się aranżacja Twoich wnętrz, chociaż fanką bielenia mebli nie jestem, ale z takimi ścianami, takie meble- wspaniale się prezentują!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy zaczęłam obserwować Twój blog, zniknęłaś :-( na bardzo długo. Zmartwiłam się ogromnie. Tak ładnie się zapowiada Twój drewniany dom. Też budujemy z bala, tyle że nasz jeszcze jest w powijakach... Cieszę się że wróciłaś i że znowu będę mogła oglądać Twoje cudne wnętrza :-) Pozdrawiam serdecznie i gratuluję córusi;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda, że już się nie odzywasz na blogu :(

    OdpowiedzUsuń